please wait, site is loading

O mnie

Zdecydowałem się nie produkować kolejnej standardowej strony “o mnie”, a zamiast tego podać kilka interesujących (jak mi się wydaje) acz niekoniecznie ściśle związanych z fotografią faktów na mój temat:

 

– no dobra, jednak rozpocznę słowem na temat: momentem, który zadecydował o pojawieniu się fotografii w moim życiu była I komunia święta, a konkretnie otrzymany z tej okazji nieśmiertelny wtedy aparat Smiena 8M,
– lubię jak na dworze jest bardzo zimno albo bardzo gorąco, chyba, że akurat podróżuję motocyklem: wtedy powinno być optymalnie,
– podobno na zdjęciu obok mam wzrok mordercy, na szczęście znam wiele osób, które określiłyby mnie jako uśmiechniętego i wesołego człowieka, więc dla kontrastu postanowiłem “morderczą fotkę” zostawić,
– polecam kawę w Starbucks, caramel macchiato jest pyszna!
– jestem uparty, ale głową muru nie przebiję,
– chwilowo wracając do fotografii: przez moje ręce przewinęło się niewiele aparatów, nie jestem kolekcjonerem sprzętu, a do aktualnie używanego bardzo się przywiązuję. Kolejnymi po Smienie 8M (wartymi wspomnienia) narzędziami do uwieczniania obrazów były: Welta, Practica VLC, Canon EOS 50 (tak, to nie pomyłka, tam nie ma “D”, chodzi o ten analogowy, na filmy). W końcu cyfrowa rewolucja zawitała pod strzechy, a ja zostałem wierny marce Canon nie dlatego, że jest lepszy niż inne, ale dlatego, że mój mózg najlepiej współpracuje z filozofią sterowania tego producenta, aparat nie przeszkadza mi w robieniu zdjęć,
– po kilkudziesięciu latach łażenia po świecie zorientowałem się, że moje lewe oko wygląda lepiej niż prawe, stąd odpowiednie ujęcie na niniejszej stronie,
– pozostając w tematyce oczu, mam lewe oko dominujące, a to dlatego, że podobno w dzieciństwie byłem leworęczny, ale Rodzice mnie przerobili (natomiast o ile mi wiadomo, od zawsze byłem chłopcem),
– fajnie, jak moje zdjęcia komuś się podobają (achhh znowu wróciłem do tematu), mi z kolei moje fotografie z czasem podobają się coraz mniej, za każdym razem jak na nie spoglądam dochodzę do wniosku, że można było lepiej …

 

… i do tego dążę.

Łukasz Szczepański